Słowo na niedzielę

Dziś krótko i treściwie, z domieszką patosu w amerykańskim stylu. O rajdach już nieco było, przepleciemy więc rowerem.

Czego potrzeba, żeby dobrze wypaść na zawodach? Godzin i kilometrów w nogach? Suplementacji? Regeneracji? Topowego sprzętu? Stylu życia podporządkowanego rowerowi?



Żadnego z powyższych. Potrzeba głowy. Potrzeba decyzji. Nieistotne czy wsiądziesz na rower, by zrzucić zbędne kilogramy, z chęci zwiedzenia niedostępnych autem zakątków czy udowodnienia Zawadzie, że jest "trzepakiem" i Ty po dwóch latach treningów będziesz lepszy/lepsza. Samo się nie "zadzieje". Potrzeba decyzji, by ruszyć szanowne cztery litery z kanapy, ubrać się na cebulę i wykręcić tyle kilometrów ile potrzeba, by endorfiny podpowiedziały "Dobra robota!"

Tak jesteśmy zbudowani. Potrafimy znaleźć tysiące powodów, by się nie ruszyć. Ja również. Żebyście Wy słyszeli te wewnętrzne dialogi - za zimno, za ciepło, przecież wczoraj jeździłem, za mokro, otarte siedzenie (temu aspektowi obiecuję poświęcić osobną notkę ;), zmęczony jestem, zły jestem, słaby jestem, nie chce mi się. Zaręczam Wam jednak, iż PO KAŻDYM treningu jestem z siebie, tak po prostu, dumny. Wy również będziecie - obiecuję. Na razie nieistotne gdzie, ile, jak długo, na czym, z kim. Wsiądźcie po prostu na rower i zacznijcie. Ja obiecuję Wam poopowiadać o tym, co powoduje, iż mam z tego, z każdym dniem, coraz większą przyjemność. Mam nadzieję, że choć niektórych z Was uda mi się zainspirować i rower spodoba się Wam nieco bardziej.

Uwierzcie proszę, że wszystkie wyścigi (zarówno amatorskie jak i profesjonalne) wygrywane są w głowie.

Jeśli powyższe słowa były niewystarczająco amerykańskie, kazanie uzupełnię prostym przekazem Willa Smitha (notabene jednego z najbardziej pracowitych aktorów Hollywood).


Ja zastąpiłem bieganie kolarstwem - od pierwszego stawy mnie bolą. :)

Ok, dość już. Idę na rower. Zapraszam - dołączcie.

P.S. Obiecuję, że patosu już nie będzie. :) W kolejnych "kolarskich" wpisach opowiem Wam o tym, jak dobierałem sprzęt, jak trenuję, jak się odżywiam i o całej masie mało Was pewnie interesujących bzdur. :)
Trwa ładowanie komentarzy...